Koncertowy 2009

bileciki_1

Rozpoczynając ten rok, również  na blogu, na dobry początek pierwszy wpis,  który będzie małym podsumowaniem właśnie minionego 2009. Jak nietrudno się domyślić skupię się na jego muzycznym aspekcie, czy raczej lepiej powiedzieć – koncertowym. Bo i stary rok obfitował w interesujące mnie wydarzenia muzyczne. Wystarczy choćby spojrzeć na liczbę koncertów, na których byłam w 2009 i porównać z poprzednimi latami.  I tak, w 2006 – Open’er (niestety nie zachowała się pamiątka w postaci opaski czy biletu, nie doceniałam wtedy jeszcze takich skarbów), 2007 – Placebo, 2008 -  Metallica, Open’er, Off, Franz Ferdinand, a 2009, jedno spojrzenie na zdjęcie – Bonobo, Selector, Nine Inch Nails, Open’er, Jane’s Addiction, God is An Astronaut, Archive, Editors.  To czego na pewno chciałabym sobie życzyć na 2010 to tego, żeby  sytuacja z tego ostatnie roku nie uległa zmianie.



Kazuo Ishiguro – “Nie opuszczaj mnie”

ishig

Sięgnięcie po tę książkę miało być czymś w rodzaju odpoczynku. Po lekturze Pikniku na skraju drogi Strugackich i Marsa Rafała Kosika doszłam do wniosku, że jeśli znowu wezmę się za coś podobnego, spod znaku science fiction, oszaleję. A gdzieś tam w planach majaczy ciągle Accelerando Strossa, nie… tym razem musiało to być troszkę coś innego. Nie oznacza to, że dwie wymienione na początku pozycje były złe czy nie przypadły mi do gustu. Wręcz przeciwnie, ale  można to przyrównać do spożywania  w kółko tego samego dania, nawet najlepsze potrafi po pewnym czasie zbrzydnąć.

W zasadzie nie wiedziałam czego mogę się po tej książce spodziewać, blurb nie mówił znowu aż tak dużo, okładka, co stwierdzam już po lekturze, może wprowadzić tylko w błąd. Jedyne czego mogłam być pewna, to fakt, że pozycja podobała się osobie od której ją pożyczałam, a to już jakaś forma rekomendacji.



Editors – Klub Studio, Kraków

Nowa płyta i co się z tym automatycznie wiąże, nowa trasa koncertowa. Na szczęście nie zabrakło przy tej okazji przystanku w Polsce, a fani mieli okazję zobaczenia swojego ulubionego zespołu nawet dwukrotnie (jeśli znaleźli się tacy zapaleńcy, a przypuszczam, że tak), pierwszy raz w Warszawie (23.11) i drugi w Krakowie (25.11). Wielce oddanym fanem nazwać mnie nie można, dlatego zjawiłam się tylko na koncert w Krakowie. Termin trochę mało fortunny, bo to idealnie środek tygodnia, ale na coś trzeba w końcu ten urlop wykorzystać.  Nie mówiąc już o tym, że to miłe oderwanie się od normalnego tygodniowego trybu.

A ten wpis trochę spóźniony, bo w zasadzie relacje z koncertu powinno pisać się zaraz po nim, kiedy emocje i wspomnienia są wciąż żywe. Mści się ciągle odkładanie wszystkiego na później. Wspomnienia (bezcenne!) jednak pozostaną, teraz może są tylko bardziej ugruntowane.



Przegląd filmowy – listopad

W marcu wpadłam na pomysł, żeby pisać tutaj o filmach, na które w danym miesiącu mam zamiar się wybrać. Jednak, jak to często bywa, gorzej poszło z realizacją założonych wcześniej planów. Pojawiły się dwa wpisy na ten temat – jeden w marcu, drugi w maju, a tera kończy się już październik… Nie wspominając już np. o takiej sytuacji, która miała miejsce w maju, kiedy na salę kinową dotarłam tylko na jeden z wcześniej wymienionych filmów. Nie mam jednak zamiaru porzucać mojego pierwotnego pomysłu i w dalszym ciągu chciałabym pisać o swoich planach filmowych. Lub nie tyle planach, a filmach, które w jakiś sposób zwróciły na siebie moją uwagę. Poniżej lista na listopad.



Gazeta do nauki

FP2_400W tamtym roku rozpoczęłam naukę języka francuskiego, niejako przez przypadek a sama decyzja została podjęta trochę pod wpływem chwili. Dzisiaj, w drugim już roku mojej francuskiej edukacji mogę powiedzieć, że była to bardzo dobra decyzja. Co tu dużo mówić, zakochałam się w tym języku. Przepiękny, chociaż do najłatwiejszych nie należy. Szczególnie jeśli wspomnieć o wymowie, która na początku sprawia chyba najwięcej trudności.

Po takim czasie nauki swobodne czytanie prasy francuskiej może sprawić jeszcze niejakie trudności, z drugiej strony dobrze byłoby w miarę możliwości mieć jak najwięcej do czynienia z obcym językiem. Najlepszym sposobem byłby wyjazd do Francji, ale ponieważ z wielu względów na dłuższy tam pobyt nie mogę sobie pozwolić z wielkim zadowoleniem odkryłam dwumiesięcznik do nauki francuskiego -  Français Présent. Magazyn przeznaczony jest dla osób, które języka przynajmniej trochę już liznęły Nie znajdziemy tam bowiem objaśnień dotyczących gramatyki, jedyne co odróżnia je od “normalnego” magazynu jest fakt, że przy artykułach podane jest niezbędne słownictwo. Dodatkowo jeśli chcemy poćwiczyć wymowę albo nie do końca jesteśmy pewni czy czytamy prawidłowo, na stronie internetowej magazynu jest możliwość darmowego ściągnięcia mp3 do artykułów.

Français Présent jest publikowany przez wydawnictwo Colorful Media. Wśród ich oferty możemy znaleźć podobne gazety do nauki angielskiego, niemieckiego czy hiszpańskiego (ten ostatni typ w przygotowaniu). Może komuś innemu taka oferta, tak jak mi, również przypadnie do gustu.



Archive – Klub Studio, Kraków

Rzadko kiedy zdarza się, żeby koncert zaczął się w miarę punktualnie. Jednak na przykładzie tego, który miał miejsce w Krakowie widać, że jest to możliwe.  Bardzo duże było moje zdziwienie kiedy docierając do klubu koło godziny 20 (czyli godzinę później niż podawano oficjalnie), stwierdziłam, że koncert już się rozpoczął. Ten jedyny raz kiedy byłam trochę później niż brzmiała oficjalna godzina na bilecie, impreza musiała zacząć się wcześniej, złośliwość losu. Na całe szczęście nie straciłam zbyt wiele, a były takie osoby, które dotarły dopiero na bis.



Jesienne porządki

Ostatni wpis z sierpnia, zaczął się już październik… najwyższy czas  trochę odkurzyć bloga.  U znajomych też nie lepiej, wpisy sprzed miesiąca albo decyzja o zawieszeniu, przynajmniej na jakiś czas. Jeśli już coś się na nich pojawia, to głównie recenzje, które i tak wcześniej ukazują się na innych serwisach. W takiej praktyce nie ma nic złego, gorzej jeśli przeważają one w rodzajach wpisów, jakie ukazują się na danym blogu. Sama mogłabym również to zastosować i przekleić te parę recenzji, pytanie tylko czy takie sztuczne utrzymywanie przy życiu ma sens. Bo jeśli tylko takie rzeczy mają się na moim blogu ukazywać, to faktycznie lepiej już go zamknąć.

Skąd się bierze zastój? Pierwsza myśl to oczywiście brak czasu. Ale to tylko jakaś część prawdy, rzadko kiedy jest tak, że przez miesiąc nie ma ani jednej chwili żeby usiąść i napisać parę słów np. o ostatnio przeczytanej książce. Elaborat to być nie musi, wystarczy kilka słów refleksji. Problem w tym, że często brakuje chęci choćby i na to. Ewentualnie można wpaść w pułapkę perfekcjonisty – chęć, żeby wpisy wyglądały jak najlepiej i w końcowym efekcie, nie publikować niczego. Mówię oczywiście o sobie, bo może niektórzy są tak zarąbani, że nie starcza czasu na wystukanie tych kilkunastu zdań na blogu.

Ten wpis jest właściwie o niczym, na rozruszanie jego autorki. Mam nadzieję, że niedługo odżyje (blog, ja jak na razie czuję się dobrze) i pojawią się notki o książkach, filmach, koncertach. W nadchodzącym tygodniu muszę wybrać się na Przerwane objęcia, bo jeszcze trochę i przestaną to grać w kinach, w czwartek koncert Archive w Krakowie. Zawsze jest o czym pisać, oby tylko chęci i czasu na to starczyło.



Chamstwo w internecie

Z niejakim rozbawieniem przeczytałam artykuł Jacka Żakowskiego “Chamstwo hula w internecie”, we wczorajszym wydaniu Gazety Wyborczej. Cały czas zastanawiając się czemu taki tekst ma służyć, tym bardziej, że na sąsiedniej stronie zamieszczony został kontrartykuł, gdzie jego autorzy, Michał Olszewski i Paweł Wujec, w kilku punktach rozprawiają się z argumentami dziennikarza Polityki.

Chamstwo zawładnęło polskim internetem, gdzie nie prowadzi się ciekawych dyskusji tylko obrzuca się nawzajem obelgami, zamiast budować pluralizm poglądów i ożywiać demokrację użytkownicy tego medium tylko wdeptują te wartości w ziemię. Autor niejednokrotnie nie boi się uderzać w dramatyczne tony, jak możemy przeczytać chociażby w pierwszym akapicie:

Przepraszam Dorotę Świeniewicz za chamstwo, na którego bezkarne ataki naraził ją świat mediów. Bo czuje się jego częścią. Rozumiem, że wielka siatkarka, której wszyscy zawdzięczamy chwile zbiorowej dumy, radości i wzruszeń, nie ma ochoty reprezentować kraju, w którym naturalne stało się lżenie jej internetowej przestrzeni stworzonej, zarządzanej i udostępnianej prostakom przez najpoważniejszych polskich nadawców i wydawców.



Era Nowe Horyzonty 2009

W dniach od 23 lipca do 2 sierpnia będzie mieć miejsce dziewiąta edycja tego filmowego festiwalu, na którym, według idei jego organizatorów, co roku prezentowane  jest ambitne i oryginalne kino z całego świata. Niejednokrotnie można trafić na filmy, które nie zostaną dopuszczone do późniejszej dystrybucji.  Natomiast w okresie letnim jest to jedna z niewielu okazji do przyjrzenia się  produkcjom filmowym w ich najlepszej formie.  Warto dodać, że Era Nowe Horyzonty to nie tylko pokazy filmów, ale także ciekawe dyskusje z udziałem ekspertów w tej dziedzinie czy interesująca oferta wydarzeń muzycznych.

Od 2006 roku ENH przeniósł się do Wrocławia, wstyd przyznać, że dopiero w tym roku bliżej zapoznałam się  z jego festiwalową propozycją.  W efekcie zdecydowałam się na zakup biletów na dziesięć sensów, ich wybór w związku z tym nie był wcale rzeczą prostą. Szczególnie irytujące były sytuacje kiedy poszczególne projekcje nakładały się na siebie. Wybór chociaż trudny został w końcu przeze mnie dokonany, poniżej prezentuję listę szczęśliwej dziesiątki wraz z krótkim ich opisem.



Festiwal Malta

Tytuł nie do końca uprawniony, bo nie zamierzam pisać całościowo o tym kulturalnym wydarzeniu, a jedynie o dwóch koncertach, na których byłam w jego ramach. Zmieniłam też początkową koncepcję – gdzie chciałam tylko wspomnieć o występie Jane’s Addiction. Ale wcześniej, 23 czerwca miał miejsce koncert Nine Inch Nails, nie wspomnieć o nim ani słowem kiedy piszę o innym poznańskim koncercie to w jakiś sposób wydaje mi się niewłaściwe. Z drugiej strony, relacje najlepiej piszę się zaraz po danym wydarzeniu kiedy wspomnienia są jeszcze żywe. Niestety nie zawsze jest na wszystko wystarczająco dużo czasu.  Teraz nie pozostaje nic innego jak nadrobić zaległości, dzieląc się wrażeniami z obydwu tych wydarzeń muzycznych.