Raport Biblioteki Narodowej

Dzisiaj miałam okazję zapoznać się z wynikami raportu Biblioteki Narodowej, przeprowadzonego wspólnie z TNS OBOP na temat stanu czytelnictwa w Polsce. Nietrudno było się domyśleć, że nie będą one zbyt optymistyczne. Do tego, że książka nie jest zbyt częstym towarzyszem dla Polaków, do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Ale i tak podczas lektury niejednokrotnie zdarzyło mi się kręcić z niedowierzaniem głową, a obraz jaki wyłania się z tego raportu jest dosyć przerażający.

Zacznijmy od tego, że w moim domu lektury zawsze były obecne, a moi rodzice nie potrzebowali akcji społecznych żeby wiedzieć, że dzieciom należy czytać książki. Z tego też powodu niewyobrażalne jest dla mnie, jak można w ciągu 365 dni nie znaleźć chwili czasu na to, żeby sięgnąć po przynajmniej jedną książkę. A tutaj proszę, 56% spośród badanych taki wysiłek już zdecydowanie przerósł. Ale co tu mówić o książkach, kiedy z raportu wyłania się grupa osób, które w ciągu minionego roku nie przeczytała nic. Dosłownie nic, nawet krótkiego artykułu w internecie. Bo jak się okazuje trzy strony to już zbyt dużo.

I tutaj dochodzimy do najciekawszego punktu. A mianowicie do danych o stanie czytelnictwa wśród osób z wyższym wykształceniem czy jeszcze uczących się. Za raportem 20% osób legitymujących się wyższym wykształceniem nie przeczytało praktycznie nic i analogicznie 27% uczniów i studentów. To już jest więcej niż niepokojące, bo mówimy w tym momencie nie tylko o czytaniu dla przyjemności, ale sięganiu po literaturę specjalistyczną w celu podnoszenia swoich kwalifikacji. Nie wspominając już  o tym jaki wyłania się z tego obraz poziomu studiów na polskich uczelniach. Za najlepszy komentarz uważam wypowiedź Izabeli Koryś, socjologa z Pracowni Badań Czytelnictwa:

Okazuje się, że w Polsce można studiować, nie czytając żadnych książek, można być lekarzem i nie czytać literatury specjalistycznej, być prawnikiem i nie czytać dzienników ustaw czy wykładni przepisów.

Czy pozostaje coś jeszcze do dodania? Może konstatacja, że od 1992 roku (czyli momentu od kiedy zaczęto systematycznie to obserwować) poziom czytelnictwa sukcesywnie u nas spada, a lada moment staniemy się narodem wtórnych analfabetów. I tylko patrzeć kiedy pojawi się akcja podobna do „Cała Polska czyta dzieciom” obejmująca jednak swoim zasięgiem dorosłych ludzi.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Literatura i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.