Zapaśnik

Darren Aronofsky to człowiek, który przez swoją pracę wyrobił sobie coś na kształt marki w dziedzinie filmowej. Znany głównie jako reżyser – Pi, Requiem dla snu czy Źródła. Każdy z tych filmów został odpowiednio zauważony, każdy z nich jest na swój sposób poruszający i zapadający w pamięć. 20 marca na ekrany polskich kin wszedł kolejny jego film, Zapaśnik. Gdy tylko usłyszałam czyj to film, bez zastanowienia  zdecydowałam się na niego wybrać, dopiero później interesując się bliżej fabułą.

Aronofsky przy kręceniu swoich filmów ma często problemy z zebraniem odpowiednich do tego funduszy. Nie inaczej było i tym razem, niski budżet był konsekwencją decyzji o obsadzeniu w głównej roli Mickey’a Rourke’a. Z każdej strony pojawiały się głosy, że to pomysł w najlepszm wypadku nietrafiony, ale reżyser się uparł. I dzięki temu Zapaśnik zyskał pokłady realizmu i autentyczności, które byłyby niemożliwe do uzyskania przy zaangażowaniu kogoś innego.

Bo żeby właściwie zrozumieć ten film i w pełni go docenić, należy poznać niektóre fakty z życia samego Rourke’a. Sama na początku wyszłam z kina trochę zawiedziona, żeby później określić ten film jako naprawdę dobry. Kolejny raz Aronofsky nie zawiódł. Na ekranie widzimy zwyczajną historię, starzejącego się zapaśnika, kiedyś bardzo sławnego. Dzisiaj dzięki swoim walkom ledwo zarabia na życie. Jednak przez kłopoty ze zdrowiem, musi porzucić ten dobrze znany świat. Podejmuje próby pogodzenia się z córką i zadośćuczynić błędom, które popełnił wcześniej.

Ten film można po części nazwać biograficznym, Rourke nie musiał nawet specjalnie grać, bo to trochę opowieść o nim samym. Podobno kwestie dla swojego bohatera układał sam. Cały obraz tchnie autentycznością,  również przez konieczność cięcia kosztów, gdzie to tylko możliwe. I tak Randy walczy z prawdziwymi zawodnikami czy obsługuje prawdziwych klientów w supermarkecie.

Nie był to dla mnie film o takiej samej sile oddziaływania co Requiem dla snu, Zapaśnik to jednak o wiele lżejszy kaliber. Chociaż na każdym kroku zza rogu wyglądają niewykorzystane szanse, niekoniecznie właściwe wybory. Aronofsky ciągle bierze pod lupę ludzkie emocje, z których rodzą się szczęście, namiętności, geniusz, ale też dotkliwy ból.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Film. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.