Filmowy maj

Nowy miesiąc, pojawiły się nowe plany, również te filmowe. Marcowe założenia udało się zrealizować, jednak o żadnym z tych dwóch filmów nie pojawiła się moja recenzja. Za to ukazała się o innej ekranizacji, której początkowo wcale nie miałam w planach. W kwietniu nastąpiła mała cisza, jeśli idzie o kino – ale też ciekawych propozycji nie było zbyt wiele, jak i też mojego czasu na to. Przyszło więc wszystko nadrobić teraz w maju, tym bardziej, że zapowiada się o wiele lepiej.

Vicky Cristina Barcelona – kogoś może dziwić obecność tego filmu w planach na maj, nie jest to żadna nowinka. W kinach zagościła już 17 kwietnia, niestety deficyt czasowy (i parę innych rzeczy) nie pozwolił mi obejrzeć tego filmu w poprzednim miesiącu. Powrót Woodego Allena i rola Penelope Cruz, za którą aktorka otrzymała Oscara za rolę drugoplanową. Opinie raczej pochlebne, nic tylko ruszać do kina póki to jeszcze nie zeszło z ekranów.

Kobieta w Berlinie – film Maxa Färberböcka, opisujący życie w stolicy Niemiec w 1945 po wejściu Armii Czerwonej. Historia wstydliwa, często przemilczana, czyli mowa o kwestii sytuacji kobiet podczas działań wojennych. Bo mówienie o gwałtach, upokorzeniu i wstydzie kobiet jakoś nie po drodze historii, gdzie podbój oznaczać musi triumf. Jestem ciekawa jaki obraz zaproponuje nam ten reżyser i czy moralizatorski ton jest zarezerwowany wyłącznie dla filmów produkcji polskiej.

Na imię ma Sabine – film Sandrine Bonnaire o jej siostrze chorej na autyzm. Jak można przeczytać w miesięczniku Film: Autorka podchodzi do swojej siostry z dystansem, lecz bez naukowego chłodu. Rejestruje jej życie, ale pokazuje także, jak na chorobę reagują jej najbliżsi. Nie do końca wiem czemu akurat ten film zwrócił moją uwagą, szczególnie, że tematyka już od początku nie wygląda na najłatwiejszą. Może dlatego, że nie miałam zbyt wiele do czynienia z dokumentem, a film budzi mimo wszystko zainteresowanie? Przekonam się po 29 maja.

Są jeszcze dwie produkcje o których praktycznie nic nie wiem, ale zdecydowałam się je umieścić w swoim prywatnym spisie ze względu na nazwiska ich twórców. Mowa o Arce Noego (Derren Aronofsky)* oraz o filmie Antychryst (Lars von Trier). Powstaje pytanie czy się nie nadzieję idąc tak zupełnie w ciemno, z uwagi tylko na znane nazwiska. Jak na razie ci panowie nie zawodzili w swoich przedsięwzięciach, oby tak pozostało.

Na koniec parę słów do filmów umieszczonych w marcowych planach. Miasto ślepców można sobie spokojnie darować, film nie spełnił pokładanych w nich oczekiwań. Teraz cała nadzieja w książce Saramago, która na razie czeka na półce na swoją kolej. Natomiast z czystym sumieniem mogę polecić Lektora. Poruszający sprawę drugiego pokolenia Niemców po wojnie, przedstawiający sytuację chłopaka, który zakochał się w dojrzałej kobiecie i próbę udźwignięcia tego ciężaru. Momentami mocny obraz, nie wpadający w patos czy poprawność polityczną.

Ciut więcej filmów niż ostatnio. Cieszy mnie też fakt, że poświęcam im coraz więcej swojej uwagi. Straconego czasu nie uda się już pewnie nadrobić, ale zawsze można lepiej wykorzystać ten, który dopiero nadchodzi.

* Małe sprostowanie, Aronofsky film o biblijnym potopie ma dopiero w planach. Faktycznie film pod takim tytułem pojawia się w repertuarze majowym, jednak nie ma on nic wspólnego z tym reżyserem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Film. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Filmowy maj

  1. Jander pisze:

    Antychryst owszem, wychodzi (w sierpniu gdzieś), ale Arka Noego Aronofsky’ego? Słyszałem tylko o planach, ale żaden serwis nie wspomina nawet o początku zdjęć… Najprędzej chyba zrobi Robocopa, na przyszły rok.

  2. Metzli pisze:

    Antychryst Larsa von Triera ma premierę na 29 maja. A co do filmu Aronofskiego to się faktycznie ciut zagalopowałam ; )

Możliwość komentowania jest wyłączona.