Cassandra Clare – „Miasto kości”

miasto Paranormal romance, czyli podgatunek romansu, w fabułę którego wplecione zostają elementy fantasy czy science fiction. Przez dodanie członu „paranormal” otrzymujemy, wydawać by się mogło, nowy rodzaj literatury, ale sama technika kreacji świata nie różni się zbyt wiele od zwykłego romansu. Głównym bohaterem takich powieści jest oczywiście młoda (i piękna) kobieta czy dziewczyna. Jedynie z tą różnicą, że obiekt jej westchnień nie jest zwyczajnym przedstawicielem rodzaju ludzkiego.

Ten sposób zainteresowania czytelnika święci ostatnio triumfy w Stanach Zjednoczonych, a główną gwiazdą tego spektaklu była do tej pory Stephanie Meyer, autorka cyklu „Zmierzch”, który już doczekał się kinowej adaptacji. Nie trzeba było długo czekać, żeby na horyzoncie pojawiła się stosowna konkurencja – Cassandra Clare z cyklem „Dary anioła” została już okrzyknięta „młodszą rywalką” Meyer. Pierwszy tom, „Miasto kości” od 17 czerwca będzie można już znaleźć w polskich księgarniach, powstaje zatem pytanie czy na naszym rynku ta pozycja będzie cieszyć się równie wielką popularnością co w USA.

Główną bohaterką powieści, jest Clary Fray, nastolatka nie różniąca się za wiele od swoich rówieśników. Podczas jednego z wyjść do ulubionego klubu razem ze swoim przyjacielem Simmonem, jest świadkiem niecodziennego zdarzenia. Tym dziwniejszego, że tylko ona je zauważa. Zabójstwo, które nie do końca nim jest, na chłopcu, który w rzeczywistości wcale nie jest człowiekiem. Co tak naprawdę miało miejsce? Była świadkiem pracy Nocnych Łowców – istot, które stworzył anioł Raziel przez zmieszanie własnej krwi z ludzką. Zadaniem Nefilim, bo tak brzmi prawdziwa nazwa tej nowej “rasy”, jest strzeżenie rodzaju ludzkiego przed zagrożeniami ze strony demonów. Clary jako przyziemna, zwykła śmiertelniczka nie miała prawa ich zauważyć. Stało się jednak inaczej – od tego momentu jej życie zmienia się diametralnie i zdaje się, że już nigdy nie będzie takie jak przedtem. Dostrzegła świat, który współegzystuje z tym znanym na co dzień, świat rasy Nefilim i podziemnych.

Przyznam szczerze, że miałam pewne obawy zanim zasiadłam do tej lektury. Po pierwsze: sam gatunek, nie jestem entuzjastką wyciskających łzy romansów – czy to zwykłych czy tych poprzedzonych różnymi ozdobnikami, jak choćby paranormal. Druga rzecz, to fakt, że absolutnie nie jestem targetem dla tej książki, przeznaczonej dla trochę młodszego czytelnika. Jak się jednak okazało, sytuacja nie przedstawiała się aż tak tragicznie, romans nie jest główną osią fabuły, czytelnik nie będzie tu katowany ciągłymi miłosnymi rozterkami głównej bohaterki. Akcenty położone są również na problemy innej natury, próbę przystosowania się do nowego życia czy odkrywanie po kawałku tajemnicy własnej przeszłości, która okazuje się być inna niż Clary do tej pory sądziła.

Można wytykać błędy, wskazywać na niedociągnięcia czy pewne uproszczenia fabuły. Bez większego problemu można przewidzieć dynamikę kolejnych wydarzeń czy ukazywać nieskomplikowany sposób kreacji poszczególnych bohaterów. Jednak pastwić się nad tym szczególnie nie ma sensu. Nie jest to pozycja przeznaczona dla wyrobionego czytelnika, który zdążył już się rozsmakować w pozycjach o wiele ambitniejszych, chociażby tych spod znaku Uczty Wyobraźni. Bohaterowie mają po 15, 16 lat i do takiej grupy wiekowej (czy niewiele młodszej) przeznaczona jest głównie ta pozycja. Natomiast podczas lektury nie przestawałam zastanawiać się czy gdybym sama zaliczała się do takiej grupy, „Miasto kości” przypadłoby mi do gustu. Ciężkie to zadanie cofnąć się tych dobrych parę lat wstecz. Ale niedawno ktoś przypomniał mi o serialu, który swego czasu cieszył się również w Polsce sporą popularnością. Mam na myśli „Buffy – postrach wampirów”, ktoś to jeszcze pamięta? Wydaje się, że „Miasto kości” operujące tą samą konstrukcją jest jednak przykładem pozycji o wiele mądrzejszej. A seria „Dary anioła”, po Harrym Potterze i „Zmierzchu” stanie się kolejną lekturą, która przykuje uwagę młodzieży szkolnej. Budząc tym zachwyt nauczycieli i pedagogów, że ich pociechy chcą jeszcze sięgać po jakąkolwiek książkę. Może też zyska sobie czytelników wśród ich rodziców, głównie płci żeński.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Literatura i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.