Żałobna prasa

Minęły już dwa tygodnie od tragicznych wydarzeń w Smoleńsku, jak również moja irytacja poziomem polskich mediów trochę zelżała. Nie zmieniło  to jednak podjętej na tej fali decyzji, czyli ponownego sięgnięcia po zagraniczną prasę. Co do samych tragicznych wydarzeń nie będę się wypowiadać ani twierdzić, że nie poruszyły mnie w żaden sposób. W pierwszym momencie to był szok rozmiarem katastrofy i obojętna na pewno nie pozostałam. Lecz przymus wysłuchiwania o niej najpierw przez tydzień żałoby (co było jeszcze zrozumiałe, chociaż „edycja specjalna” w radiu Zet słuchana w pracy przez osiem godzin naprawdę już działała mi nerwy), później również poruszanie jednego tematu przez miniony tydzień zrobiły swoje. Chciałoby się zapytać, ile w kółko można mówić o tym samym? Przez dwa minione tygodnie w zasadzie tylko pogrzeby, wybory prezydenckie w Polsce, ewentualnie jeszcze problemy lotnicze związane z aktywnością islandzkiego wulkanu. Chociaż teraz rodzaj przekazywanych informacji siłą rzeczy powoli ulega  zmianie.

Przy przekonaniu o miałkości medialnego przekazu miałam jednocześnie okazję przekonać się naocznie o jego potężnym wpływie na odbiorców.  Obserwacja była tyle ciekawa co przerażająca (dodać do tego należy przeświadczenie, że sama pewnie niejednokrotnie przejawiałam postawę, którą piętnować będę dalej). Chociaż zjawisko dziwić nie powinno, słowa o przemożnym wpływie mediów to dzisiaj truizm. Ale trochę inaczej wygląda jeśli się z tym zetknąć osobiście, a ja kolejny raz stwierdzam, że czasami dziwią mnie rzeczy, które są w sumie tak oczywiste.  Gorące dyskusje w pracy czy też „telefony słuchaczy”, którym przysłuchiwałam się siłą rzeczy były powtarzanymi sformułowania używane przez komentatorów medialnych. Wpływ mediów dał się również w sposobie interpretacji zdarzeń i wyolbrzymianie ich skutków. Zwróciło to moją uwagę jak, np. dowiedziałam się, że jeśli aktywność islandzkiego wulkanu miałaby nie ulec zmianie, to polska gospodarka  zacznie chylić się ku upadkowi.  Od razu przypomniał mi się przy tej okazji utwór Kultu Konsument a przede wszystkim jeden jego fragment:

Konsument gdy wie, że to jest w modzie
Rozmawia o wojnie na Wschodzie
Mówi to co słyszał w radio i z gazety

Z tego co pamiętam z piątku, w modzie było dyskutowanie o  dziecku, które podczas wizyty z rodzicami w supermarkecie zatruło się środkiem chemicznym. Ale już  sam fakt, że taki temat stał się jednym z głównych tematów dnia, wiele mówi. Chociaż może to odosobniony przypadek tylko tego jednego radia. Niemniej jednak ponowne sięgniecie po Guardiana czy New York Times’a, dołączył też do nich francuski Le Monde, to dla mnie wręcz konieczność znalezienia alternatywnych źródeł informacji. Chociaż lektura zebranych w nich artykułów siłą rzeczy przebiega nieco wolniej niż tych rodzimych. Należy też korzystać z sytuacji dopóki wydanie internetowe tych gazet (i innych) pozostają jeszcze darmowe. Zabawne będą sytuacje kiedy z pewnym opóźnieniem znajdywać będę opisywanie tych samych zdarzeń w polskiej prasie, tyle że z dużym opóźnieniem. Lub nawet dokładnie te same artykuły, tylko przetłumaczone. Zresztą takie pojedyncze przypadki już miały miejsce.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Prasa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.