Specyfika sceny koncertowej

Jeszcze jakiś czas temu nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo na odbiór może mieć wpływ fakt, czy dany zespół było nam dane zobaczyć na żywo. Niektórzy twierdzą, że to czy wykonawca jest naprawdę dobry można przekonać się właśnie dopiero na koncercie. Coś jest w tym twierdzeniu i niejednokrotnie okazuje się, że dobre nagranie studyjne nie gwarantuje udanego występu przed publicznością na żywo.

Już kilka razy zdarzyło mi się sytuacja kiedy wrażenie z koncertu przeważyły na późniejszym odbiorze.  Dwa przykłady: zespoły Interpol oraz Editors. Po domowym przesłuchaniu ich płyt bardziej skłaniałam się w stronę tego pierwszego. Wszystko do czasu zobaczenia obydwu na scenie, relacje pięknie się odwróciły.  Dla mnie koncert powinien być z definicji żywiołowym przeżyciem, miejscem gdzie w końcu można dać upust emocji… W momencie kiedy takie wydarzenie muzyczne jest bardzo stonowane i spokojne, publiczność tylko kiwa się na boki, a zespół na scenie nie nadaje odpowiedniego rytmu mam wrażenie pewnego niedosytu. Dokładnie taka sytuacja miała miejsce podczas występu Interpolu.  Zupełnie inaczej wyglądało to podczas koncertu drugiej grupy, gdzie wokalista, Tom Smith umiał utrzymać świetny kontakt z publicznością.

Ostatnio też przypomniano mi o takim zespole jak Czesław śpiewa. Kontakt z nim nawiązałam poprzez przesłuchanie pojedynczych kawałków podsyłanych mi przez różne osoby. Mówiąc szczerze, ich muzyka średnio podeszła mi do gustu, denerwowała maniera śpiewania i teksty, które wydały mi się wtedy po prostu głupawe. Zdarzyło się jednak tak, że Czesław pojawił się na tegorocznym Offie (na którym byłam też trochę z przypadku, ale to już inna sprawa). Poszłam, bo akurat w tym czasie nie grały inne ciekawe zespoły, poza tym koleżanka chciała na tym być. I ku mojemu wielkiemu zdziwieniu bardzo dobrze się bawiłam i do dzisiaj bardzo miło wspominam ten koncert. Rzeczy, które wcześniej denerwowały, ze sceny wydawały się zupełnie na miejscu.

Jaki z tego płynie wniosek? Należy wybierać się na koncerty, bo niejednokrotnie może to być wielce pouczające. Specyfika koncertowej sceny wręcz wymusza pewne rzeczy – myślę, że można użyć takiego sformułowania. Kolejny koncert, na który się wybieram wypada 19 listopada. Franz Ferdinand da występ w warszawskiej Stodole. Ciekawi mnie w jakim stopniu będzie się róznił od tego na openerze sprzed dwóch lat.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Muzyka i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Specyfika sceny koncertowej

  1. wasilkowska pisze:

    Hehe, ta „maniera śpiewania” Czesława, o której piszesz, to raczej jego akcent:P Chłopak wychował się w Danii i pewnie jakieś tam naleciałości w mowie mu zostały;) a jeśli chodzi o koncert Franza, to ja już nie mogę się doczekać i nastawiam się na naprawdę świetną zabawę. Wszystkie opinie ludzi, którzy ostatnio widzieli zespół na zagranicznych koncertach brzmią mniej więcej tak: FF gra rewelacyjnie, czyli zupełnie odwrotnie niż na openerze. a przecież i tamten koncert był świetny!:D

Możliwość komentowania jest wyłączona.