Plany czytelnicze #3 (sierpień)

Nastąpiła mała przerwa w ukazywaniu się wpisów na temat kolejnych planów czytelniczych i stopnia ich realizacji. Ale można powiedzieć, że  czas od maja do lipca był poświęcony na doprowadzanie wcześniejszych planów do końca.  Prawie się to udało. Zostało  nieszczęsne Viriconium – książka napoczęta,  a później szybko rzucona w kąt.  Motywacji żeby znowu się do niej zabrać jakoś zabrakło. Ale trzeba będzie koniecznie do niej wrócić i to zaraz po przeczytaniu Niebezpiecznych wizji, inaczej obawiam się, że nie zostanie zakończona szybko (jeśli w ogóle). Może to być jednak ciężka przeprawa, biorąc pod uwagę fakt, że również lektura antologii nie idzie gładko. Jakby za dużo opowiadań z Nowej Fali zostało zebranych w jednym miejscu, poza tym entuzjastyczny ton redaktora przed każdym z nich potrafi po pewnym czasie działać na nerwy. Z tego względu „wstępy” są już przeze mnie opuszczane, lepiej niech tekst danego autora przemówi sam za siebie.

Nadszedł czas na krótkie podsumowanie z trzech miesięcy, książki przeczytane w maju:

  1. Ray Bradbury Ilustrowany człowiek i inne opowiadania
  2. Joanna Skalska Eremanta

O zbiorze opowiadań Bradbury’ego pisałam na tym blogu, o Eremancie pojawił się tekst na Książkach ZB. Obie książki są warte polecenia, chociaż może nie do każdego one trafią. Jeśli ktoś pamięta plany majowe, łatwo stwierdzi, że ich realizacja prezentuje się dość mizernie.

Niewiele lepiej było w czerwcu:

  1. Graham Joyce Indygo
  2. Robert M. Wegner Opowiadania z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe

Przy Indygo mam dosyć ambiwalentne uczucia, z jednej strony nie była to książka porywająca (swoją drogą mająca niewiele wspólnego z fantastyką), z drugiej zaś zręczne zakończenie zdecydowanie ją ratowało.  Jaki z tego wychodzi bilans, na plus, minus czy zero? Trudno stwierdzić, nawet po takim czasie. Takich problemów nie miałam bynajmniej przy Wegnerze. Przekonałam się, że ciągle klasyczna fantasy może być czytana przeze mnie z przyjemnością, co w pewnej mierze było swego rodzaju zaskoczeniem. Czekam z niecierpliwością na kolejny tom Wschód – Zachód, a ten już we wrześniu.

I już ciut lepszy lipiec:

  1. Greg Egan Teranezja
  2. Neal Stephenson Zamieć
  3. Jacek Dukaj Extensa
  4. Brandon Sanderson Studnia wstąpienia
  5. William Gibson Spook Country. W kraju agentów

Sanderson widnieje wśród pozycji przeczytanych w minionym miesiącu, jednak prawda jest taka, że męczyłam jego książkę od kilku miesięcy. I w końcu się udało. Wiem, nieprawidłowo do tego podchodzę, już na samym początku wiedziałam mniej więcej co otrzymam… Ale trudno, w normalnych warunkach nie umiem przy takich książkach odpoczywać. Nienormalne zaliczają się do takich jak ten dzień, kiedy wróciłam wymordowana z pracy i lektura Studni była najlepszą  w tym momencie rozrywką, nie wymagającą wiele uwagi i skupienia. Jednak takie sytuacje należą do stosunkowo rzadkich.

Zamieć i Extensa, to realizacja wcześniejszych planów, chociaż o tej drugiej nie pisałam na blogu, ale w takowych się znalazła. Przy Zamieci żałowałam, że nie zapoznałam się z nią zanim sięgnęłam po Diamentowy Wiek, gdzie Stephenson rozwija wcześniej zasygnalizowane idee. Całe szczęście podobnego błędu nie popełniłam sięgając po Extensę, która jest tylko szkicem do pomysłów  rozwijanych w kolejnych książkach, po które prędzej czy później sięgnę, to tylko kwestia czasu. Teranezja i Spook Country, pozycje spoza wcześniej ustalonej listy, wybrane z dość prozaicznego powodu – potrzebowałam jakąś książkę do lektury w komunikacji miejskiej. Niewygodnie jeździć z ciężką cegłą, jakim niewątpliwie  są np. Niebezpieczne wizje. Przy lekturze Gibsona przynajmniej na początku nie mogłam się opędzić od porównań ze Stephensonem, mając jeszcze świeże wspomnienie Zamieci, gdzie akcja pędziła, autor uderzał w człowieka nowinkami technicznymi oraz zabawiał się językiem, co miało wyraz choćby w slangu używanym przez bohaterów. Od porównania udało się uwolnić przy samej końcówce, dzięki czemu nie zabrało to całej radości z lektury. Zastanawiam się jednak czy nie będzie ono powracać jak bumerang przy kolejnych książkach Gibsona.

Plany na sierpień:

  1. Greg Bear Radio Darwina
  2. John Crowley Małe duże
  3. William Gibson Neuromancer
  4. Szczepan Twardoch Wieczny Grunwald
  5. China Mieville W poszukiwaniu Jake’a i inne opowiadania

Optymistyczny plan, który pewnie i tak nie uda się w pełni zrealizować. Szczególnie jeśli gdzieś po drodze wpadną takie pozycje, które przeczytać trzeba. Jak np. Mediapolis Tomasza Kopeckiego, ale wydaje się że będzie to świetna książka do lektury w komunikacji miejskiej. Greg Bear znalazł się w planach przez Teranezję Grega Egana i opinie gdzie te dwie książki są porównywane ze względu na podjęty temat. Pod względem fabularnym to Egan miał poradzić sobie lepiej, przekonamy się. Z Crowleyem chciałam poznać się już dawno,  wybór Gibsona to kontynuacja decyzji lipcowych.  Do Twardocha zachęciła mnie recenzja Macieja Parowskiego w Czasie Fantastyki, a lektury kolejnej książki Mieville’a po prostu nie mogę sobie odpuścić (ani ją odwlekać w czasie).

Ten wpis został opublikowany w kategorii Literatura. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.